Teksty i naming

Studio Przekazu narodziło się z pasji oraz z potrzeby dobrych tekstów. Specjalnie dla Ciebie. Autorka, pasja i komputer. To wszystko, czego potrzeba, aby mógł powstać Twój wyjątkowy tekst lub wymarzona nazwa dla Twojej firmy. I już!

Reszta to proces tworzenia – rozpoznanie Twoich potrzeb, inspiracja, pomysł, fascynująca praca ze słowem. I mamy to!

Słowa oferują nieskończenie wiele możliwości.

W przeważającej większości tworzę teksty na strony internetowe. Wzbogacam je w wartościowe treści, których celem jest nadawanie im niepowtarzalnego charakteru. Dobra witryna musi wyróżniać się na tle tysięcy innych. Składa się na to dobry tekst. Tym się zajmuję!

Ponadto jeśli jakiś tekst wymaga poprawek i szlifu – ja daję mu nowe życie! Poprawiam, redaguję, wprowadzam korektę, wygładzam stylistycznie. Tak, by mógł spełniać rolę, do której został stworzony.

"Nie ma pustych słów.
Puste mogą być jedynie kartki, które nie zostały jeszcze zapisane."

Twórczość literacka

Zamów wiersz

Zamów oryginalny prezent w postaci wyjątkowego wiersza.

Określ, na jaką okazję przeznaczony będzie wiersz lub tekst (np. podziękowania) i umieść w mailu garść informacji, które będą wytycznymi do napisania utworu.

Przykładowo:

Proszę o wiersz na 40 –te urodziny brata. Brat ma na imię Janek, lubi grać na perkusji, jest zapalonym piłkarzem. Przytrafiła mu się kiedyś śmieszna historia…”

lub

Organizuję tematyczne urodzinki dziecku. Proszę o stworzenie quizu w postaci np. 10 zagadek na temat ulubionego bohatera mojego dziecka – Kubusia Puchatka”.

Otrzymasz maila zwrotnego odnośnie terminu realizacji zlecenia oraz wycenę.

Trzydziestka Mariusza

Szóstego stycznia, zimową porą,
Urodzinowi goście się zbiorą,
Aby trzydziestkę Mariusza świętować
Życzeń moc składać, w krąg się radować.
Lecz nim całusów grad Cię zasypie,
Nim ze wzruszenia każdy zachlipie,
Przypomnieć chcemy, jak Cię widzimy,
Za co lubimy, za czym tęsknimy.
Co czyni Ciebie kimś wyjątkowym,
Niepowtarzalnym, nietuzinkowym.
A że tych lat minęło niemało,
Troszkę się tego już nazbierało.

Na plan pierwszy dobry humor wychodzi
Każdy się z nami na pewno zgodzi.
Zabawiasz ludzi zawsze i wszędzie,
Tak było, jest i niech wciąż tak będzie.
Ojcem już jesteś też nie od wczoraj
I znów się zbliża narodzin pora!
Będzie już dwójka, to nie przelewki,
Więc kasę składaj do swej sakiewki.
Dobrze, że babcia Ciebie goniła
I rozpaczliwie ciągle straszyła,
Że jak z powrotem gaci nie włożysz,
To nigdy w życiu potomka nie spłodzisz!
Kury łaskawe się okazały
I przyrodzenia nie podziobały.
Więc babci trzeba by podziękować,
Że Cię zdołała w mig uratować.
Do zwierząt jednak wciąż Cię ciągnęło.
Nieraz się w budzie z psami posnęło.
Wszyscy szukali, ganiali w trudzie –
Mariusz relaksu zażywał w budzie.
Teraz z relaksu tylko wspomnienia,
Tyle jest rzeczy do załatwienia.
Pracujesz ciężko przez całe dnie,
A twojej Zuzi chłopa się chce!
Pilnuj kobiety, bo nieboraczka
Sama całymi dniami biedaczka.

Więc Ci życzymy w te urodziny,
Byś zawsze mógł być blisko rodziny.
Byś wolnym czasem nieokrojony,
Mógł spędzać czas w objęciach swej żony.
I zdrowia górę i pomyślności
I z dnia każdego tonę radości
I bmw w ilości sztuk wielu,
Byś zawsze mógł dojechać do celu.
Oto życzenia na Twe urodziny,
Od Ani i całej Twojej rodziny!

Dla Absolwentki Renci

Znak rozpoznawczy: przy uchu komóra
Nie raz, nie dwa razy rozwalona fura.
Renówka już nie nówka, lecz wiernie Pani służy
Gdy Rencia światła pali, sąsiadka oczy mruży.
I numer już wybiera i szybko już się zbiera
I krzyczy wniebogłosy, rwąc z głowy wszystkie włosy:
„Renówka ledwo zipie, zgaś w końcu jej te ślipie,
Bo znowu Ci nawali i rano nie odpali”.

Lecz miało być nie o tym, zostawmy te głupoty
I skupmy się na sprawie, co zaraz Wam przedstawię.
Raz Rencia zamarzyła by znowu zasiąść w ławie,
Usiadła więc przy kawie – ok, to się zabawię.
Pokażę temu światu jak podejść do tematu
Jak uczyć się wytrwale, na pewno nie nawalę!
I tak też uczyniła, kochana Rencia miła
Zostając faworytką i kończąc szkołę szybko.
Co dalej zapytacie – jak wiedzę spożytkować?
A ja Wam dziś odpowiem – gabinet wyrychtować
I robić paznokietki, ugniatać boskie ciała
Czy mając talent w rękach, nie tego Rencia chciała?
Więc porzuć swe obawy i weź w swe ręce sprawy
Swój salon otwierając i na nim zarabiając.
Za sukces toast wznieśmy i wszyscy się dziś cieszmy!
To koniec opowieści, lecz jeszcze się coś zmieści
Dorzucę tylko prędko: Żyj sto lat Absolwentko!

Kubusiowe urodzinki

Dnia siódmego listopada wielkie święto nam przypada.
Kubuś kończy cztery lata – taka wyjątkowa data!
Kubuś także wyjątkowy! Dostał kiedyś rower nowy,
Teraz pragnie być cyklistą – co jest sprawą oczywistą.

Kocha kluski i pierogi, strzela bramki z prawej nogi
I doprawdy Moi Mili, nie marnuje ani chwili.
A poza tym, daję słowo – skacze w górę wyjątkowo,
Więc nie bez przyczyny zwą go „królem trampoliny”!

Dzień zaczyna od Franklina, wiele przygód ma na półce,
Lubi ptaki, wie też dużo o sikorce i jaskółce.
Ma kolekcję dinozaurów, co imiona wdzięczne mają:
Jacuś, Antoś, Witek, Staś – tak się właśnie nazywają!

Oto Kubuś nasz kochany, niech więc spełnia swoje plany.
Niech mu zdrówko dopisuje, niech radośnie dokazuje!
Życzą wszyscy : od mamusi, przez tatusia, aż po dziadka
Oraz ciocia z Nowej Soli i zebrana tu gromadka!

Dla Eli z okazji przejścia na emeryturę

Elu, tyle lat minęło!
Tyle chwil się przewinęło
Lata pracy wysłużone,
Zębem czasu nadgryzione.
Lecz to jeszcze nie jest czas
By opuszczać dzisiaj nas.
Dziś składamy gratulacje
Lecz nie pora na wakacje!
Przejdziesz na emeryturę,
Jednak jutro odpal furę
I do pracy znowu gnaj,
Bo tu mamy istny raj!
Tutaj Twoje miejsce jest,
Z Tobą zawsze jest the best!

Uśmiechnięta, sympatyczna
I niezwykle energiczna!
Taka jesteś Droga Elu,
Ludzi takich nie jest wielu.
Wszyscy dziś klaszczemy w dłonie,
Że Cię mamy w swoim gronie.
Że tak długo wytrzymałaś,
Że się nigdy nie poddałaś.

Nawet, gdy było pod górkę,
Gdy przygodę miałaś z murkiem.
Z tamtym murkiem przykościelnym
W ten pamiętny dzień niedzielny.
Teraz z tego się śmiejemy,
Jednak wciąż zakazujemy!
Murki mijaj wielkim łukiem
Aby znowu nie spaść z hukiem.
Lepiej usiądź przy swym biurku,
Nie na jakimś zimnym murku.
A gdy zachce Ci się mdleć,
Wnet będziemy pomoc nieść.
Sanatorium załatwimy,
Szybko tam Cię umieścimy.
Wiemy- lubisz te klimaty,
Kiedy bolą wszystkie gnaty,
Te solanki, te masaże,
Sanatorium niesie w darze.
Jednak gdy się już wynudzisz,
Szybko znowu do nas wrócisz,
Bo kochamy Ciebie Elu,
Tutaj masz przyjaciół wielu!

Poezja na co dzień

Kurz

Zwą mnie kurz,
Kurz – i już!
Wycierają mnie co rusz.
A ja wracam bezustannie,
Jestem w lampie
I na wannie.
Na firance
I na szklance.
W domu, w pracy, w szkole,
Na kredensie i na stole.
Zimą, wiosną,
Także w lecie.
Leżę sobie i się byczę,
Na okiennym parapecie.
Zaraz znowu mnie przegonią,
Będą cieszyć się z porządku.
A ja wrócę i zanucę:
„Ach, jak dobrze leżeć w kątku”.

Jakże miło w końcu osiąść
I poleżeć tak w spokoju.
Przez chwil kilka – aż mnie wytrą,
W pocie czoła, w pracy znoju.
Takie to już moje życie,
Wolny czas wam skracam.
No i nie ma na mnie rady –
– Bo zawsze powracam.
(Kasia Radomska)

Nieproszony

Pamiętam niejedno lato,
Dom rodzinny,
Smak zsiadłego mleka
I niejeden kompot z jabłek.
Pamiętam.
Widzę ją, jak częstuje kojącym cieniem w upalny dzień,
Hojną, majestatyczną,
Jak królowa w otoczeniu swych poddanych.
Rozdaje swoje plony, nie oczekując zapłaty.
Trwa tak od początku mego istnienia
W doborowym towarzystwie gruszy i śliwki węgierki.
Królowa jabłoni – papierówka.
Moja królowa.
Pamiętam też, jak przyszedł nieproszony
I odebrał jej życie,
By w kolejności zrobić to samo z jej poddanymi.
Bez szans na spokojną starość,
Przegrała bitwę nie mogąc stanąć do walki.
Zły człowiek zostawił swój ślad,
Biorąc w niewolę dziecięcą wrażliwość.
Pozostały jedynie dobre sny,
Choć potrafi wtargnąć i tam,
Zły i nieproszony.
(Kasia Radomska)

Mars wita was

Pewna Monika z Sopotu zwierzała się swemu kotu
Jakoby odkryła właśnie, że wodę znaleźli na Marsie.
Więc już się szybko pakuje i dom już w myślach buduje
I w amok wpada taki, że z kota lecą kłaki.
Kot na to miauknął pod nosem, zwracając się ludzkim głosem:
„Porzuć Moniko podniety z powodu obcej planety,
Wybierzmy się lepiej nad morze, cudowne jest o tej porze”.
I tak Monika wraz z kotem, wciąż chadza tam i z powrotem,
I tylko tęskne spojrzenie wysyła w nieba sklepienie.
(Kasia Radomska)

Kwadrat

Biedny kwadrat już od rana
Jest zamknięty w czterech ścianach.
Z boku na bok się przewraca,
Wciąż w to samo miejsce wraca.
– Ale nuda! Znów to samo,
Pusto, głucho – jak co rano.
Równe boki, proste kąty,
Przydałby się choć kąt piąty.
Jakiś zamęt by wprowadził,
Tyć na nudę by zaradził.
– Taki walec – ten ma życie!
Wiedzie mu się znakomicie.
Ciągle w głowie mu turlanie,
Świetne nudy rozwiązanie!
Albo trapez, albo koło –
– Takim żyje się wesoło!
Koło tylko wciąż się toczy,
Tutaj przemknie, tam podskoczy.

Stożek chodzi na imprezy,
Każdy chętnie go przymierzy.
Śmieszne czapki na przyjęcie,
Zawsze mają duże wzięcie.
Stożek zawsze radę da –
– On się bawi! No a ja …
Wciąż się słyszy: „Rysuj ładnie!
Przecież to jest takie łatwe,
Tylko cztery boki ma,
Proste jak dwa razy dwa.
Nie wymaga to myślenia,
Nic prostszego chyba nie ma.
Nie rób wstydu światu!
Jesteś osioł do kwadratu!”

– Jakże bolą mnie te słowa,
Gdyby tak pokombinować,
Tutaj zburzyć, tam przestawić,
Choć przez chwilę się zabawić.

Wtem się kwadrat zatrząsł cały,
Ściany stoją – tak jak stały.
Ale sufit jakby nisko,
Coraz bliżej, bardzo blisko.
Nagle słyszy: „Bracie!
Chyba siadłem na kwadracie”.
– Nic nie szkodzi – odpowiada,
Będzie na to prosta rada.
Nawet dobrze się złożyło,
Bo już mi się tu nudziło.
I dziękuję wam panowie,
Żeście siedli mi na głowie.
Jestem taki pobudzony,
Jakby mnie kto raził prądem.
Nigdy w życiu nie myślałem,
Że zostanę prostokątem!
(Kasia Radomska)

Projekty dla dzieci

Pająk i Muszka

Pająk Gutek mieszkał w lesie.
Pewnej wiosny – jak wieść niesie,
Tkał swą sieć – by dom mieć.
Kiedy dom był już gotowy,
Gutek wnet rozpoczął łowy
I przyczaił się na muszkę,
Która w sieć wkręciła nóżkę.

Muszka z rożna czy pieczona,
Delikatnie zrumieniona.
Albo lepiej gotowana,
Z ostrym sosem podawana?
Trzeba będzie zdecydować
Jak też obiad zaserwować.
Ale najpierw zrobię test,
Czy też muszka tłusta jest.
Czy się najem odpowiednio,
Kończąc drzemką poobiednią.

Rozmyślając tak głęboko,
Gutek przymknął jedno oko.
Potem szóstą nogą ruszył
I niechcący aż się wzruszył.

Bo zobaczył małą muszkę,
Jak w rozpaczy ciągnie nóżkę.
Jak bezsilnie plącze sieci,
Mocno wierząc, że odleci.

A że kruche serce miał,
Szybko na swe nogi wstał
I przemówił drżącym głosem:
„Nie zjem ciebie z ostrym sosem.

Jeśli zdołasz mi wybaczyć,
Mogę tortem cię uraczyć,
Posiedzimy, pogadamy,
Ustalimy jakieś plany.

Wszak samotność mi doskwiera,
Potrzebuję przyjaciela”.
Muszka żwawo się zgodziła –
– Tak się przyjaźń narodziła.

Wszakże dziwią się niektórzy,
Że im wspólne życie służy.
No bo jakże taki pająk,
Co dzień muchy połykając,
Nagle bez nich się obędzie?
Ci co wierzą to są w błędzie.
Ja wam jednak sekret zdradzę,
Jestem pewien, że nie wiecie:
– Pająk Gutek już od roku
Jest na bardzo prostej diecie.

Zamiast zjadać biedne muchy,
Jada placki i racuchy.
Gdy spytacie – to odpowie,
Że mu wyszło to na zdrowie.
(Kasia Radomska)

Łyżka

Była sobie kuchnia, a w tej kuchni szafki,
W nich szklaneczki i karafki,
Talerzyki, salaterki –
– Wszędzie zaś porządek wielki.

Na tych szafkach leżał blat,
Co miał ładnych parę lat.
Pod tym blatem prawie nowy
Komplet sztućców – wyjątkowy!
Bo od cioci Józefiny
Darowany był na chrzciny.
Zawsze wypolerowany,
Łyżki dumne niczym damy,
Widelczyki w pełnej krasie,
Każdy równo, nikt nie pcha się.
Noże szczerzą srebrne ząbki,
Ułożone w zgrabne rządki.

W dzień zwyczajny, czy w niedzielę
Pracy w kuchni zawsze wiele.
Tak więc sztućce w gotowości,
Już czekają na swych gości.
Wtem szuflada się otwiera,
Nóż z radością już się zbiera.
Jednak dzisiaj się nie przyda,
Bo na obiad będzie ryba.
Więc widelce w rządku stają,
Do zadania się zgłaszają.
Łyżki także się szykują,
Pyszny rosół nosem czują.
Już nie mogą się doczekać,
Ileż można to odwlekać!
Drodzy goście – zasiadajcie
I zastawę podziwiajcie!

Naraz łyżka się zdziwiła –
– Jakaś ręka ją chwyciła.
Wpycha ją do salaterki,
Zatapiając łyżki wdzięki.
„Ale ja chcę do rosołu!
Wszak ozdobą jestem stołu,
Nie chcę się w sałatce nudzić,
Cenne swe oblicze brudzić!”

Oburzona salaterka,
Bokiem wciąż na łyżkę zerka.
„Patrzcie wszyscy jaka dama –
– Wszak kultury ani grama!
Nam tu trzeba współpracować
I nawzajem się szanować.
Każdy jakieś ma zadanie,
Nawet gdy ma inne zdanie.
Niech więc pani już przestanie
I zakończy swe gadanie”.

Biedna łyżka aż spłowiała,
Do sałatki się schowała.
Nie chce wyleźć z salaterki,
Bo ją wstyd ogarnął wielki.
(Kasia Radomska)

Niedźwiadek Tadek

Niedźwiadek Tadek – zjadłszy obiadek –
– A nie był z niego żaden niejadek,
Zamruczał sennie: „Chyba się zdrzemnę.”
I nim nawet zdążył w kłębek się zwinąć,
Chrapał przeciągle z błogą wręcz miną.

I taki oto sen się przyśnił Tadkowi:
Otóż siedzi w swym pokoju i nad czymś się głowi.
Otoczony zabawkami niezliczonej ilości,
Jednak smutny, pozbawiony dziecięcej radości.
Myśli: „Mam już wszystko, więc dlaczego mi się nudzi?”
Mama na to: „Ten nasz Tadzio tylko wciąż marudzi,
Cały pokój zabawkami wypełniony
A nasz Tadzio wiecznie niezadowolony.”

Myśli więc niedźwiadek, wytężając zwoje:
„Tymi zabawkami wypełniłbym trzy pokoje!
Nic dziwnego, że tak trudno zdecydować –
– Czym się bawić, a co na dnie szafy schować.
Gdyby tak poświęcić chwilę i posegregować,
Część zatrzymać, a część innym podarować.
Bo szlachetnie się podzielić jeśli mamy nadto.
Przecież mama mi powtarza, że pomagać warto.
To jest pomysł! Dzięki temu i porządek będzie,
Więcej miejsca do zabawy także mi przybędzie.

Na to Tadzio się obudził, myśląc: „Dosyć tego spania!
Większa radość jest z dawania aniżeli z brania.
Mama będzie ze mnie dumna, bo już wiem co zrobię:
Będę myślał też o innych, nie tylko o sobie!”
(Kasia Radomska)

WIOSENNE ZAGADKI

Mrówki

Pracowite są jak pszczółki, chociaż nie latają,
Ze swą pracą w pocie czoła wciąż się uwijają.
W lesie, w parku czy na łące przyjrzysz im się z bliska,
Jak zanoszą różne skarby prosto do mrowiska.

Bocian

Taki to ptak, że często stoi na jednaj nodze,
Możemy go spotkać nawet tuż przy drodze.
Dziób ma okazały, łebek całkiem biały,
Skrzydła czarno – białe i wcale niemałe.
Ponoć żaby lubi lecz się tym nie chlubi!
Niektórzy zaś wierzą, że dzieci przynosi,
Gdy się tylko o to bardzo go poprosi.

Niedźwiedź

Zwierzak ten zapada zawsze w sen zimowy
Rozgrzewa go futro od łap aż do głowy.
Ten olbrzymi misiek mieszka sobie w grocie,
Gdy nadchodzi wiosna, zwykle jest w kłopocie,
Bo znów, jak co roku przespał zimę całą,
A chciałby bardzo wiedzieć, co się zimą działo!

Pączki

Widzimy je na drzewach, choć podobną nazwę mają
Do tych słodyczy, które w cukierni sprzedają.
Te z cukierni w tłusty czwartek zajadamy,
Te na drzewach wczesną wiosną z radością podziwiamy.

Jeż

Zimą zasypia, wiosną się budzi,
Drepta po lesie i się nie nudzi.
Ma kolce i czasem się w kulkę zwija,
Że nie wystaje mu nawet szyja.
Kasia Radomska (zagadki na wiosnę)

ZAGADKI DLA MALUSZKÓW

Pasta do zębów

Każdy dbający o swoje ząbki
Robi codziennie w buzi porządki.
By jednak zdrowym uśmiechem błysnąć,
Co trzeba najpierw z tubki wycisnąć?

Grzebień

Zosia ma włosy prawie po pas,
Jak tu rozczesać tych włosów las?
Jest taki przedmiot co zęby ma,
Choć nie przypomina psa ani lwa.
Zęby niezwykłe, bo plastikowe,
Czeszą codziennie Zosiną głowę.

Ręcznik

Zawsze mięciutki, czysty, pachnący,
Codziennie rączki wycierający.
Znajdą go dzieci w każdej łazience,
Przytula wszystkie rączki dziecięce.
Kasia Radomska (zagadki dla maluszków)

Zagadki przygotowane na warsztaty z Pajączkiem Łukaszem, bohaterem książki „Pajączek Łukasz” autorstwa Kingi Jansen i Agnieszki Stanek-Pacholczyk (wybrane):

Ile mam nóżek ?

Nasz Pajączek zanim wstanie,
Nim się uda na śniadanie,
Nim skorzysta z toalety,
Najpierw wciąga swe skarpety.
A Pajączek jak Pajączek –
Pajączkowi brak jest rączek.
Więc niełatwa jest to sztuka,
Gdy skarpeta nogi szuka.
A gdy ma się tyle nóg,
Łatwo potknąć się o próg!
Tak więc dzieci, jak myślicie?
Ile nóżek tu widzicie?

Gdzie mieszkam?

Nasz Pajączek zamieszkał wysoko
Tak by na wszystko mieć baczne oko!
Może na chmurze, albo na górze?
Lub po kryjomu u kogoś w domu?

(Kasia Radomska – zagadki „Pajączek Łukasz”)

Osiągnięcia

Laureatka ogólnopolskiego konkursu poetyckiego Theatrum mundi (maj 2015).

Spotkanie

Spotkali się w gminnym teatrze po latach,
Scena wydawała się mieć ten sam zapach.
Wzruszeni czule padli w swe ramiona,
On poważny, wiecznie niespełniony i jakże piękna ona.
Wyszeptał – Poezjo! skowronku radosny!
Myślałem, że nie dotrwam nadchodzącej wiosny.
Jednak los jest łaskawy i mimo wiecznej niedoli
Żyję wciąż – Moja Złota, chociaż serce boli.

Ach! Dramacie! Nie posiadam leku na Twoje bolączki.
Nie uwolnię Cię ze szponów scenicznej gorączki.
Nawet ja miewam czasami chwile zwątpienia,
Lęki, zmory, bóle wszelakiego pochodzenia.
Na szczęście zdarza się nierzadko, że w poezji zachwycie
Ktoś wynosi na piedestał, celebruje życie.
Jakże byłabym ja rada by i Tobie było dane
Budzić się co rano w tak radosnym stanie.
Bo choć mam świadomość tego, że stać może się coś złego.
To wciąż marzy mi się skrycie, że zachować zdołasz życie.
(Kasia Radomska)

Maski

Dramat! Maski wszędzie!
Marionetki wszechobecne.
Co to będzie? Co to będzie?
Znam ja ich zamiary niecne.
Ukrywają się za szafą,
Często za kurtyną.
Innym razem znów klękają
Z obojętną miną.
Trzeba nie mieć dla nich łaski,
Trzeba zedrzeć z nich te maski.
(Kasia Radomska)

Publikacje wierszy w roczniku Polska Gmina Kosakowo (Gmina Kaszubska) kolejno w latach 2014, 2015 i 2016.

    • „Obietnica”
    • „Radość w Naszej Gminie”
    • „Spotkanie”
    • „Maski”

    • „Piórnik”
    • „Adresat nieznany”
    • „Rewskie sprawy ”
    • „Skarby przyrody ”

Laureatka konkursu PWN i Polskiego Radia Dzieciom na Scenariusz „Pewnego Razu w Teatrze”. Publikacja scenariusza „Kosmiczny Prezent” w formie e-booka (grudzień 2015).

Laureatka nagrody głównej w konkursie na „Antydepresyjny limeryk geriatryczny – Limerykowisko” (styczeń 2016).

Nagrodzone limeryki

Nogi bliżej podłogi

Staruszek Julian z dzielnicy Gdańsk Stogi
Garbił się prawie do samej podłogi.
Pokochał przykry defekt,
Bo zyskał świetny efekt.
Ma widok centralnie na damskie nogi.
(Kasia Radomska)

 Dwóch starszych panów

Dwóch starszych panów ze wsi Brzeziny
Przybrało bardzo nietęgie miny
Mijając przybytku bramy
Gdy dwie już leciwe damy
Wciągnęły ich na oględziny.
(Kasia Radomska)

ZDOBYCIE TYTUŁU KOSAKOWSKIEGO MISTRZA ORTOGRAFII 2016 ORAZ NAGRODY SPECJALNEJ WÓJTA GMINY KOSAKOWO JERZEGO WŁUDZIKA (LISTOPAD 2016).

O mnie

Kasia Radomska – miłośniczka słowa.

Z wykształcenia absolwentka Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego. Z zamiłowania i z pasji autorka tekstów oraz poetka. Oprócz tekstów o różnej tematyce, tworzy wiersze okolicznościowe oraz takie, które okazji nie potrzebują.

Rymowane, białe, radosne, smutne, satyryczne. Dla dorosłych i dla dzieci. Oddana w szczególności najmłodszym czytelnikom, propagująca wśród dzieci ideę czytania. Otwarta na wszelkie projekty tworzone na bazie słowa.

Współpraca

Zapraszam do współpracy:

  • wydawnictwa
  • przedszkola
  • sale zabaw
  • konsultantów ślubnych
  • oraz inne podmioty i osoby, które mają zapotrzebowanie na wyjątkowe wiersze oraz teksty.

Kontakt ze mną